W oczekiwaniu na Flandrię

Zacznę niestandardowo. Jak zwykle długi okres milczenia. Co tu ukrywać ostatni czas nie należał do najpiękniejszych.
Kraksa a raczej kraksy na Strade Bianche nie najlepiej wpłynęły na moją formę zarówno fizyczną jak i psychiczną, no cóż ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Jak na razie ten sezon nie należy do najłatwiejszych ale jedno wiem na pewno muszę robić swoje i cierpliwie czekać.
W między czasie czekając a raczej niecierpliwiąc się aż nogą zacznie podawać musiałam skoncentrować się na innych rzeczach, by właśnie to oczekiwanie nie stało się moją obsesją;)
Dlatego między treningami znalazłam czas na wolontariat w schronisku dla zwierząt w Lucce i wyprowadzałam na spacery tamtejsze psiaki, uczęszczałam na zajęcia Pilates, spacerowałam pięknymi uliczkami Lukki lub próbowałam naprawić mój miejski rower jednak z nie najlepszym skutkiem… 😞
Od prawie 2 tygodni jestem już w Belgii gdzie wyścigów mam pod dostatkiem, na razie bez wielkich wyników więc czekam na formę, która jak mi się wydaje jest coraz bliżej. Co prawda w niedzielę byłoby super zaprezentować się z dobrej strony na Flandrii ale jak nie tu, to kto wie może za 2 tygodnie na Amstel. Cóż trzymam nerwy na wodzy i czekam głęboko wierząc, że w końcu praca zaowocuje i szczęście mnie nie ominie w odpowiednim miejscu i czasie 😉