Z Etny do Californi

Jak zwykle nie odzywam się i później wyrzuty sumienia.
Trudno jest pisać co i jak u mnie bo o czym pisać? O treningach czy wyścigach które ostatnio nie były w moim wykonaniu takie jakbym chciała.
Ok to będzie trochę wpis szczerości bo kto mnie zna ten doskonale wie że nie lubię zabarwiać mojego życia i ,,roboty ” 😉, a raczej częściej widzę wszystko w odcieniach szczerości.
, więc z subiektywnego punktu widzenia uważam pierwszą część mojego sezonu do…D….Y.. oczywiście miałam tu na myśli słowo D…nieudany….Y… 😉
Ciągle szło tak jak iść, (a raczej jechać) nie powinno.
Szukałam przyczyny tego stanu rzeczy i coś tam znalazłam, ale najważniejsze było odwrócić kartkę i zacząć wszystko od nowa.

ZACZĘŁAM
Po pierwsze wyjazd na Sycylie, gdzie na wysokości spędziłam 2 tygodnie. Na wysokości czyli na wulkanie Etna.
Z 7 czy 8 razy przejechałam finałowy podjazd wtorkowego etapu Giro d’Italia  🙂…(19km pod górę…)

Wykonałam kawał solidnej pracy na moich dwóch kółkach przy ponad 30-sto stopniowych upałach była to sama przyjemność. 😉 Co prawda miałam zawsze pod wiatr i pod górę ale to wszystko zaliczam do plusów Sycylii;)
Bo z punktu turystycznego to tereny przepiękne, ludzie sympatyczni, jednak są też minusy: w ruchu ulicznym trzeba mieć głowę wokół szyi nigdy nie wiesz co przyjdzie do głowy innym kierowcom a jazda motorami bez kasku to normalna rzecz. Brak jest tam jakichkolwiek zasad ruchu drogowego.
Drugą wadą są śmieci, które często leżą wzdłuż drogi.
Poza tym wyjazd zaliczam do udanych. Pozytywne myślenie jest i noga zaczyna się kręcić we właściwym kierunku a kto wie może niedługo powrócę na tę włoską wyspę:)
Na razie czeka mnie noc na lotnisku w Mediolanie, wypróbuję jako miejsce noclegowe tak zwaną komorę box, który mieści się  w terminalu lotniska, a potem podróż do Californii by sprawdzić się w wyścigu WorldTour 🙂

Pozdrawiam serdecznie….I Nie OBIECUJĘ kiedy napiszę bo nie chcę nie dotrzymać słowa 😉

 

A teraz coś po wosku:

Come sempre sto zitta non scrivo.
Difficile per me scrivere perché da cosa posò scrivere da mie allenamenti corse che ultimamente non sono andate come io ho desiderato.
Questo sarà sincerità. Penso che mia prima parte di stagione andata male ma molto male sempre andavo così come non volevo cercavo perché va così qualche problema ho risolto ma importante girare pagina e iniziare tutto da nuovo.
E HO INIZIATO.
Prima cosa sono andata a Sicilia dove sono stata in altura sul Etna 2 settimane.
Ho fatto 7 – 8 volte salita finale di tappa Giro d’Italia che sarà martedi 9 maggio (19km…su…)
Ho fatto buon lavoro sul mie due ruote con 30 gradi di caldo questo solo piacere 😉. verità sempre con vento contro e sempre su salita ma tutto questo sono cose positive di Sicilia ma ho trovato anche qualcosa negativo prima e un casino in strada sempre bisogna stare attenti che la penso non esiste codice della strada e altra cosa è tanta spazzatura in lungo della strada peccato.
Ma soprattutto mio ritiro andato molto bene penso positivo e gambe iniziano pedalare bene chi lo so può darsi ritorno la presto. 😉
Ma per ora aspetta me notte in aeroporto Malpensa dove dormirò in una tipo camera box che c’è in Terminal di aeroporto sono tanto curiosa di questa per me novità e dopo viaggio a California dove correrò in gara World Tour:)
Grande Saluto e non prometto niente quando scriverò prossima volta perché non voglio dire è dopo non fare a scusa per mio italiano.😉